Kolejna noc i nowe myśli w głowie. Co powstanie i do czego doprowadzę?
TV - chłam i sex, Internet - sex. Dzisiaj zasnę, a śniła mi się noc...
***
ciepły deszcz pada ciężko na moją skórę, znacząco rozpryskując się na jej powierzchni. Jednak co to ma do rzeczy?
Biegnę szybciej, szybciej i szukam miłości... Jest gorąco.
UWAGA, suka! Prawie kolejna przetrąciła by mnie i zakończyła bieg.
Wbiegam do lasu, gęsta mgła, dalej skała a w niej miecz.
-co do chuja? Jakaś bajka? Excalibur? Nie te czasy. Dalej mnie gonią! Chuj chuj chuj.
Wyrywam go ze skały. Wtem demon przeszłości.
-O kurwa! Z przodu? Przecież...
Co ja do niego mówię? To demon - zło. Nie wiem jak, on tutaj naprzeciwko a przecież byli za mną? Uciekłem w las?!. Nie wnikam.
Biała postać, uderzeniem wnika w moją głowę. No to chuj. Już mnie dopadł...
Nagle mieszkanie. Słoneczny dzień. Wszystko miodowe i słodkie. Przebijające się promienie słoneczne przez żaluzje tworzą pomarańczową poświatę. Jest cudownie. Słodki wystrój - szafeczka z jasnego drewna, różowa cukierniczka w kwiatki.
ORAZ ONA. Piękna ona. Tak delikatna i niewinna...
Zbliżam się do niej
Powoli
Nie skrzywdzić i wykonać gest przytulenia tak kwieciście i delikatnie jak tylko potrafię...
NAGLE. Subtelnie... Zewsząd zaczyna grać po cichu dziwne techno. Najpierw maluśko, nie zakłucając tej słonecznej kompozycji i aury piękna - bezpieczeństwa, jednak gra coraz głośniej... I GŁOŚNIEJ.
O KURWA! JA PIERDOLE!
Paraliżującą strach obezwładnia mnie, powietrze stoi w gardle, nie mogę poruszyć nawet okiem nie mówiąc o jakimkolwiek piśnięciu, tak jakbym zobaczył coś najgorszego co można zobaczyć, taka emocja jakiej nie można doznać.
PARALIŻUJĄCY strach.
Oczy niewiasty, nabierają diabelskiego blasku, zewsząd dziwne techno, jej język zza zębów powoli i strasznie wypełza na podbródek, szpiczasty jak u najstraszniejszego demona.
Jej Twarz. Nie potrafię opisać jej demonicznego wyrazu.
NIE MOGĘ UCIEC. Nikogo nie ma.
Gdzie mój anioł stróż? Mój anioł co ma mnie bronić w nocy.
Nie potrafię.
Chcę krzyczeć, MAMO?! Może ja śnię.
Nie ma ucieczki.
STRACH duszy, każdy nerw ciała przesiąknięty niewiarygodnym bólem przerażenia.
I ona taka... PIEKIELNA, opętana... Najlepszy egzorcysta w chuj by przepadł. Zanim pisnąłbym słowem leżałby sparaliżowany niezwykłym złem tuż obok.
Psia mać światło zgasło, słońce zaszło, boję się coraz mocniej. Ciemność. Tylko ten diabeł.
KURWAAAAAA... Dajcie, dajcie, dajcie światło.
ŚWIATŁA, gdzie ten jebnięty dar od boga?
idzie w moją stronę...
Nic. NIC NIE MOGĘ! NIC.
***
otwieram oko. Leżę w łóżku. boję się. Czuję jakieś zło. Aurę zła.
Zapalam światło. Za mało. Idę na korytaż. Czynię to samo.
Psia mać.
W kuchni ciemno. Ledwo ledwo... Zapalam światło. Po drodze łazienka. Przemywam twarz.
Boję się.
DO CHUJA PANA. Nie oglądałem od dawna TV. Skąd taki zjebany sen...
Jeszcze tylko duży pokój. Iść tam? Matka na pewno w pracy to jestem tu zupełnie sam... Pooglądam TV?
Zapalam światło. i...
JA PIERDOLE! Prawie krzykiem wyraziłem swoje emocje...
-Co Ty wyyyprawiasz jest 3 w nocy... Daj mi spać...
No tak zapomniałem z tego wszystkiego, że jednak mama dzisiaj jest w domu... Jakoś gaszę te światła, zaczyna świtać...
Uchylam okno... I ptaszki pięknie zaczynają grać... Śpiewają i ćwirkają koncert, tyle w tym radości i dobra...
Już świt...
Odpływam.
Eh, kurr...... zzzz...
TV - chłam i sex, Internet - sex. Dzisiaj zasnę, a śniła mi się noc...
***
ciepły deszcz pada ciężko na moją skórę, znacząco rozpryskując się na jej powierzchni. Jednak co to ma do rzeczy?
Biegnę szybciej, szybciej i szukam miłości... Jest gorąco.
UWAGA, suka! Prawie kolejna przetrąciła by mnie i zakończyła bieg.
Wbiegam do lasu, gęsta mgła, dalej skała a w niej miecz.
-co do chuja? Jakaś bajka? Excalibur? Nie te czasy. Dalej mnie gonią! Chuj chuj chuj.
Wyrywam go ze skały. Wtem demon przeszłości.
-O kurwa! Z przodu? Przecież...
Co ja do niego mówię? To demon - zło. Nie wiem jak, on tutaj naprzeciwko a przecież byli za mną? Uciekłem w las?!. Nie wnikam.
Biała postać, uderzeniem wnika w moją głowę. No to chuj. Już mnie dopadł...
Nagle mieszkanie. Słoneczny dzień. Wszystko miodowe i słodkie. Przebijające się promienie słoneczne przez żaluzje tworzą pomarańczową poświatę. Jest cudownie. Słodki wystrój - szafeczka z jasnego drewna, różowa cukierniczka w kwiatki.
ORAZ ONA. Piękna ona. Tak delikatna i niewinna...
Zbliżam się do niej
Powoli
Nie skrzywdzić i wykonać gest przytulenia tak kwieciście i delikatnie jak tylko potrafię...
NAGLE. Subtelnie... Zewsząd zaczyna grać po cichu dziwne techno. Najpierw maluśko, nie zakłucając tej słonecznej kompozycji i aury piękna - bezpieczeństwa, jednak gra coraz głośniej... I GŁOŚNIEJ.
O KURWA! JA PIERDOLE!
Paraliżującą strach obezwładnia mnie, powietrze stoi w gardle, nie mogę poruszyć nawet okiem nie mówiąc o jakimkolwiek piśnięciu, tak jakbym zobaczył coś najgorszego co można zobaczyć, taka emocja jakiej nie można doznać.
PARALIŻUJĄCY strach.
Oczy niewiasty, nabierają diabelskiego blasku, zewsząd dziwne techno, jej język zza zębów powoli i strasznie wypełza na podbródek, szpiczasty jak u najstraszniejszego demona.
Jej Twarz. Nie potrafię opisać jej demonicznego wyrazu.
NIE MOGĘ UCIEC. Nikogo nie ma.
Gdzie mój anioł stróż? Mój anioł co ma mnie bronić w nocy.
Nie potrafię.
Chcę krzyczeć, MAMO?! Może ja śnię.
Nie ma ucieczki.
STRACH duszy, każdy nerw ciała przesiąknięty niewiarygodnym bólem przerażenia.
I ona taka... PIEKIELNA, opętana... Najlepszy egzorcysta w chuj by przepadł. Zanim pisnąłbym słowem leżałby sparaliżowany niezwykłym złem tuż obok.
Psia mać światło zgasło, słońce zaszło, boję się coraz mocniej. Ciemność. Tylko ten diabeł.
KURWAAAAAA... Dajcie, dajcie, dajcie światło.
ŚWIATŁA, gdzie ten jebnięty dar od boga?
idzie w moją stronę...
Nic. NIC NIE MOGĘ! NIC.
***
otwieram oko. Leżę w łóżku. boję się. Czuję jakieś zło. Aurę zła.
Zapalam światło. Za mało. Idę na korytaż. Czynię to samo.
Psia mać.
W kuchni ciemno. Ledwo ledwo... Zapalam światło. Po drodze łazienka. Przemywam twarz.
Boję się.
DO CHUJA PANA. Nie oglądałem od dawna TV. Skąd taki zjebany sen...
Jeszcze tylko duży pokój. Iść tam? Matka na pewno w pracy to jestem tu zupełnie sam... Pooglądam TV?
Zapalam światło. i...
JA PIERDOLE! Prawie krzykiem wyraziłem swoje emocje...
-Co Ty wyyyprawiasz jest 3 w nocy... Daj mi spać...
No tak zapomniałem z tego wszystkiego, że jednak mama dzisiaj jest w domu... Jakoś gaszę te światła, zaczyna świtać...
Uchylam okno... I ptaszki pięknie zaczynają grać... Śpiewają i ćwirkają koncert, tyle w tym radości i dobra...
Już świt...
Odpływam.
Eh, kurr...... zzzz...
. Mmmm... Pomimo wszystko bardzo ją kochałem. 
))



-
Nutki Które Wpaną Do Ucha ;):
Pokaż wszystkie (1) ›